12 marca 2013

21. Chapter

 Cassie punkt widzenia :


Madison zjawiła się bardzo szybko, po drodze wszystko jej opowiedziałam;
- Ale skąd masz pewność że to nie jest jakiś fotomontaż.
- Nie wiem Madison,ale musiałam uciec ,dusiłam się, czułam się jak pod kloszem. Zaczęłam się tłumaczyć, wiem że miała trochę racji nie miałam pewności czy to zdjęcie był prawdziwe.
Resztę drogi milczałyśmy.

Byłyśmy już w domu Madi,-kazała mi się rozgościć wskazując na kanapę w salonie ,trzeba było przyznać zawsze miała dobry gust w doborze mebli. Mogłaby zostać projektantką wnętrz ale ona od zawsze wolała taniec, tak jak ja.
- To co masz zamiar teraz zrobić. Usiadła obok mnie podając kubek z gorącą herbatą .
- Sama nie wiem, mam mętlik w głowie, jedno co wiem nie chcę wracać do domu Justina.
Po tych słowach które wypowiedziałam Madison od razu przeszła do sedna.
- Słuchaj Cass,byłabym prze szczęśliwa jeśli byś ze mną zamieszkała. Uśmiechnęła się do mnie,  po czym mocno przytuliła
- Dzięki, kocham cię,jesteś dla mnie jak siostra której nigdy nie miałam.
- Powiedz mi tylko jedno Kochasz go.... Kochasz Justina? Spojrzałam mi w oczy, domagając się szczerej odpowiedzi.
Spuściłam głowę,zastanawiając się na tym:
- Tak kocham go i to mnie dobija ...to że nie mogę zaufać nie potrafię tego zrobić,ja nie wiem co jest ze mną Madison. Spojrzałam na nią ze łzami w oczach. Madison ponownie mnie przytuliła ,głaszczą po włosach- wróciły wspomnienie-'moja mama tak mnie tuliła jak byłam smutna...tak bardzo mi jej brakuje.
- Ciii będzie dobrze zobaczysz,wszystko się wyjaśni. Szeptała

- Chodź ,musisz odpocząć. Złapała mnie za ręku prowadzą do pokoju.
- Okay,dzięki. Weszłam do środka-kiedy zapaliłam światło zobaczyłam pokój  -był w jasnych pastelowych kolorach. Idealny .
- To ja cię tu zostawiam ,jak byś czegoś potrzebowała to mnie zawołaj.
- Jeszcze raz dziękuję. Uśmiechnęłam się do Madi siadając na łóżko.
Łóżko było duże. Położyłam się plecami do drzwi kuląc w kłębek.
 Czułam się wolna, nikt mnie nie pilnowała ani nie obserwował .Nie chcę być nie wdzięczna bo bardzo dużo dla mnie zrobili,ale nie dam rady tak dłużej, mimo że go kocham, mieszkanie osobno dobrze nam zrobi. 
Zamknęłam oczy, nie wiedziałam kiedy usnęłam.



Justina punkt widzenia :


Stałem i czekałem aż Madison pozwoli mi wejść.' Ile to jeszcze będzie trwało ,muszę z nią porozmawiać '.
zacząłem się irytować .
- Hej Justin. Nagle usłyszałem znajomy głos.
- Hej Madison. Nie wiedziałem czego się spodziewać, ale ona się tylko do mnie uśmiechnęła,machając ręką żebym wszedł do środka.
-Słuchaj Cass jest w pokoju i chyba zasnęła, może przyjedziesz jutro i pogadacie co? Stanęła na przeciwko mnie krzyżując ręce na piersi.
-Madison ja muszę pozmawiać z nią teraz,proszę!
- Jak chcesz ,ale moim zdaniem nic to nie da.
'Nic to nie da' Co ona miała na myśli, z resztą to teraz nie miało znaczenia, musiałem  porozmawiać z Cassie i miałem zamiar zrobić to, tu i teraz.
Madison wskazała mi drzwi do pokoju, wszedłem do środka. 
Zapalona była tylko mała nocna lampka a na łóżko leżała skulona Cass.
-Cassie? odezwałem się cicho,sprawdzając czy faktycznie zasnęła.
Podszedłem bliżej łóżka siadając na jego krawędzi,patrzyłem na śpiącą Cassie- nie mogłem oderwać od niej oczu, tak słodko wygląda.
Wstałem i podszedłem od drugiej strony chcąc widzieć jej twarz, ukucnąłem aby być na jej wysokość.
Kciukiem delikatnie głaskałem jej policzek,patrząc na jej usta,tak bardzo chciałem je pocałować.


Cassie punkt widzenia :


Poczułam że ktoś dotyka mojego policzka. Momentalnie zerwałam się z łóżka ,czułam jakby moje serca miało zaraz wylecieć z piersi.
- Przepraszam nie chciałem cię przestraszyć.
- Co ty tutaj robisz,kto cię wpuścił. Odsunęłam się od Justina siadając na łóżku.
- Madison mnie wpuściła , myślałaś że sam wszedłem. Widać było u niego lekką irytacje.
- Nie musiałeś się do mnie zakradać.
- Nie chciałem cię budzić. Usiadł na łóżku mówiąc dalej
- Musimy porozmawiać o tym co się dzisiaj stało...o tym zdjęciu i o tym że uciekłaś nie pozwalając mi wytłumaczyć tego.
Spuściłam głowę, bawiąc się swoimi palcami od rąk. Wiedziałam że będę musiała z nim rozmawiać,w końcu jesteśmy razem, jednak chciałam poczekać do jutra.
- Nie chcę o tym teraz rozmawiać . Odezwałam się spoglądając na Justina.
- Ale ja chcę o tym porozmawiać, jak myślisz jak ja się czuję wiedząc że moja dziewczyna ucieka ode mnie bo widzi jakieś zdjęcie w pieprzonym magazynie i nie daje mi szansy na wyjaśnienie?
Odebrało mi mowę,nie widziałam Justina jeszcze tak wkurzonego.
- Cassie to jest cena sławy za którą muszę niestety płacić, gazety kłamią,nie mógłbym cię skrzywdzić,czy ty tego nie rozumiesz? Nie mogłam spojrzeć Justinowi w oczy,bo po części miał rację.
Złapałam leżącą obok białą poduszkę i przyłożyłam do swojej piersi, kiedy ponownie poczułam Justyna rękę na swoim policzku.
- Spójrz na mnie. Poprosił mnie łagodnym głosem.  Podniosłam głowę przygryzając swoją dolną wargę.
- Kocham cię,czy to nic dla ciebie nie znaczy? Zapytał patrząc głęboko w moje oczy.
- Znaczy i to dużo ...aż za dużo. W moich oczach pojawiły się łzy.
Nie zorientowałam się kiedy Justin był tak blisko mnie,do puki nie czułam jego oddech na mojej szyi.
- To czemu mi nie ufasz? Zaczął szeptać do mojego ucha. Poczułam jak po moim ciele przechodzą dreszcze.
- Ufam. Odpowiedziałam a mój głos zaczął drżeć.
-Udowodnij to. Zbliżył się do mojej twarzy , patrząc mi w oczy.
- J-Justin.... .
 Nie pozwalając mi dokończyć- naparł na moje usta.
Językiem delikatnieje muskał moją dolną wargę prosząc o dostęp,przez chwilę wahałam się po czym lekko otworzyłam usta. 
Jego pełne i gorące usta pragnęły moich, czułam jak jego pocałunki są łapczywe a jednocześnie namiętne i pożądliwe.
Justin przerwał pocałunek wyrzucając poduszkę którą trzymałam przy piersi chcąc być bliżę mnie.
Chwycił mnie za uda, zsuwając na łóżko- teraz leżałam a Justin był pochylony nade mną.
Spojrzał na mnie swoimi brązowymi oczami, oblizując swoje usta ponownie je złączył razem z moimi.
Poczułam jak jego zimna ręka wędruję pod moją bluzkę ,co sprawiło że jękłam.

-Tak bardzo cię pragnę Cass. Szeptał do moich ust, nasze ciała były złączone a ręce splecione ze sobą, jedynie co się liczyło to 'my'..
Justin oderwał się ode mnie, dzięki czemu mogłam złapać oddech. Przez chwilę patrzył na mnie nic nie mówiąc. Westchnął po czym wstał ,ciągnąc mnie za rękę tak że, ponownie siedziałam na łóżku.
- Chodź zabiorę cię do domu. Wstał podając mi swoją dłoń.
Przygryzłam dolną wargę,nie chciałam jechać, nie miała zamiaru wracać, tylko jak mam to powiedzieć Justinowi . Patrzyłam na niego i ponownie na jego rękę i tak na przemian,po czym spuściłam głowę.
- Justin ja nigdzie nie jadę. Odpowiedziałam, mój żołądek zaczął wariować pod wpływem nerwów,bałam się jego reakcji.



*************************************
ffkdjhgh I jak myślicie jaka będzie reakcja Justina?
Po tym jak się wściekł że Cass uciekła,ma się czego bać?
 Cassie ma rację że mieszkanie osobno dobrze im zrobi?


Mam nadzieję że zaciekawiłam was trochę i że rozdział się podoba :)
 Liczę na komentarze, one zawsze mnie motywują.
Mogę obiecać że dużo będzie się działo,dopiero się rozkręcam.
Dziękuję za wsparcie .
 #muchlove
Twitter :
https://twitter.com/Evelina_F

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział . I coś mi się zdaje że Justin trochę się zdenerwuje po tym jak ona nie bd chciała wrócić . Ale i trche ma racji bo powinna miec troche przestrzeni

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmmm wydaje mi się, że mieszkanie osobno przez jakiś czas dobrze im zrobi. Nabiorą do siebie dystansu i większego zaufania :) Pisz szybciutko nową notkę bo jestem ciekawa reakcji Justina XD

    OdpowiedzUsuń
  3. 'Dopiero się rozkręcam' Jak tytuł książki JB :D co do rozdziału, powiem, że zaciekawił mnie Twój blog jeszcze bardziej :) Zaczynasz nas trzymać w napięciu co dobrze robi nam i Tobie zapewne. Poprawiłaś się z pisownią. ♥ Bardzo Cię wpieram i mam nadzieję, że będziesz robić jeszcze większe postępy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jjejejej juz czekam na następny <333
    myślę że Justin zrozumie że jego dziewczyna chce odpocząć od wszystkiego <3
    no bo nie fajnie by było jak by znowu się pokłócili :C
    *POWINNAŚ ZACZĄĆ PISAĆ KSIĄŻKI ZAWODOWO*

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham twojego bloga!! Tak mnie to wciągnęło <333 sprawiłaś że polubiłam czytać<3 tak ładnie wszystko opisujesz *.*
    kochamkochamkocham<3 pisz dalej już nie mogę się doczekać następnych

    OdpowiedzUsuń
  6. [Spam]
    Silniejsza osobowość - silniejsze cierpienie, straszniejsze upadki, większa amplituda przeżyć. Być silnym - to boli.
    Chciałabym zaprosić Cię na moje opowiadanie przedstawiające historię Justina Biebera oraz Ebony Crawford. Akcja rozgrywa się w Los Angeles a ich życie jest normalne – do czasu. Czeka ich wiele rozczarowań, przeżyć i wspomnień. Mam nadzieję, że będziesz chciała śledzić ich losy.
    Zapraszam serdecznie :*)
    www.badboymeetsdevil.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń